O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Rok Ojca Jordana w Krakowie - homilia, 8 sierpnia 2018


Zaangażuj się z wiarą i miłością w swoim „małym” świecie!

 

Homilia wygłoszona przez ks. Piotra Szyrszenia SDS w kościele pw. Boskiego Zbawiciela w Krakowie, w środę 8 sierpnia 2018 r., w ramach Roku Ojca Jordana, przygotowującego do setnej rocznicy śmierci czcigodnego sługi Bożego Franciszka Marii od Krzyża (Jan Chrzciciela) Jordana, która przypadnie 8 września 2018 r.

 

 

homilia – 18. tygodnia okresu zwykłego (rok II), 8 sierpnia 2018
Jr 31, 1-7; [ps] Jr 31, 10-12ab.13; Mt 15, 21-28

 

Spotykamy się na miesiąc przed setną rocznicą śmierci założyciela salwatorianów i salwatorianek. Przyszła mi taka myśl, by w ramach comiesięcznych spotkań przyjrzeć się wpływowi, jaki na o. Jordana miały słowa i życie św. Jana Marii Vianneya, którego wspomnienie obchodziliśmy kilka dni temu. O powodach takiego wyboru powiem po Mszy św. Tymczasem, choć dziś jest wspomnienie św. Dominika, sięgam po dzisiejszą Ewangelię mając w pamięci z jednej strony świętego proboszcza z Ars, a z drugiej strony naszego założyciela.

„Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela” – to wyznanie Jezusa z dzisiejszej Ewangelii może nas zaskakiwać, a nawet wprowadzać w pewne zakłopotanie. Dlaczego „tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela”? Przecież Jezus Chrystus jest Zbawicielem wszystkich! To prawda, że Jezus jest Zbawicielem całego świata i może właśnie dlatego nie robi tego, o co proszą Go uczniowie. Bo oni zniecierpliwieni krzykiem kobiety kananejskiej prosili Jezusa: „Odpraw ją, bo krzyczy za nami”. Tymczasem Jezus nie odprawia tej kobiety, ale pozwala jej się zbliżyć. Choć początkowo nie odezwał się do niej ani słowem, a potem jasno wyraźnie określił pole swojej misji: „owce, które poginęły z domu Izraela”, pozwala jej się zbliżyć. Już słowo „owce” przywołuje obraz Dobrego Pasterza, który – wiemy to z Ewangelii wg św. Jana – ma także inne owce, które nie należą do tej owczarni, do domu Izraela. O nich mówi: „I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz” (J 10, 16). Widzimy więc dziś Jezusa, który jest stanowczy w okazywaniu miłosierdzia, ale na drodze, którą wybrał Ojciec Niebieski. Przyjrzyjmy się więc tej drodze, którą wybrał Ojciec Niebieski! Przyjrzyjmy się tej pedagogii Boga!

Zanim dzięki czwartemu Ewangeliście usłyszymy słowa Dobrego Pasterza: „Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego…”, na kartach drugiej Ewangelii spotykamy wyznanie Jezusa: „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela”. Spotykamy się w ten sposób z misterium działania Boga, który jest Ojcem. Spotykamy się z tajemnicą Bożego wyboru. Papież Benedykt XVI w encyklice „Deus caritas est”, czyli „Bóg jest Miłością” (nr 9), zwrócił uwagę, że Bóg „dokonuje wyboru Izraela i miłuje go - mając jednak na celu uzdrowienie w ten sposób całej ludzkości”. Bóg wybrał Izraela nie przeciw innym narodom, ale ze względu na inne narody. Bóg wybrał Kościół jako miejsce zbawienia nie przeciw reszcie świata, ale ze względu na resztę świata. Bo Bóg wybiera nie na zasadzie konkurencyjności, ale na zasadzie łaskawości. Wybierając chce okazać i okazuje wszystkim miłosierdzie!

Przypomniał mi się artykuł, który kilka lat temu ukazał się w „L’Osservatore Romano” przy okazji kolejnej rocznicy urodzin Benedykta XVI. Autor artykułu, kard. Kurt Koch, przypomniał obraz ziarnka gorczycy, do którego wcześniej kard. Ratzinger, a później również jako papież, często się odwoływał. Ten obraz ujawnia, jak mówił autor, fundamentalną zasadę działania Boga względem ludzkości. Tą zasadą jest umiłowanie tego, co małe. W niezmierzonej przestrzeni kosmosu i spośród niezliczonych planet i galaktyk Bóg wybrał Ziemię, która w kosmosie jest jak małe ziarenko piasku, na miejsce swego zbawczego działania. Na Ziemi spośród wszystkich narodów, a miał do „dyspozycji” wiele potężnych narodów, wybrał Izraela, lud praktycznie nieznaczący na płaszczyźnie politycznej. Tam właśnie, dokładnie w ziemi Judy, Słowo stało się ciałem i rozbiło namiot między nami (por. J 1, 14). W Judzie wybrał małe Betlejem na miejsce narodzenia Syna Bożego, który stał się człowiekiem, a w Izraelu nie wspominamy w Starym Testamencie Nazaret na miejsce Jego życia. A w Nazarecie wybrał kobietę nieznaczącą, o której nikt nie słyszał, na Matkę swojego Syna. Oto, misterium Bożego wyboru! Ale powtórzmy, że Jest to wybór ze względu na inne narody, a nie przeciw nim.

Tu, pozwólcie, że przypomnę wątek z życia św. Jana Marii Vianneya. W trzecim roku kapłaństwa został wysłany do Ars, które wówczas nie miało nawet statusu parafii. Była tam wspólnota, która liczyła 230 osób. Kościółek był zaniedbany i pustoszały. Na Mszę świętą niedzielną przychodziło kilka osób. Generalnie, sytuacja obojętności religijnej. O wiernych z Ars mówiono pogardliwie, że tylko chrzest różni ich od bydląt, od zwierząt. Ks. Vianney pracował tam 41 lat. Okazał się pasterzem, który przejął się losem swoich owiec. U początku swojej posługi modlił się: „[Boże mój], daj mi nawrócenie mojej parafii; gotów jestem cierpieć wszystko, co zechcesz, Panie, przez całe moje życie!”. Czy ta modlitwa rozpoczynającego posługę duszpasterza w Ars nie przypomina wołania kobiety kananejskiej: „Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha”? Ciekawe, że ks. Vianney rozpoczynał od modlitwy, po prostu, za swoją parafię, za swoją małą parafię. A Bóg wysłuchał go, dając mu również to, o co nie prosił. Bóg okazał się w ten sposób hojny w swoim miłosierdziu, hojny ponad ludzka miarę i wyobrażenia. Okazało się, że proboszcz z Ars także miał „owce, które nie były z tej owczarni”, które miał przyprowadzić do Jezusa.

Zapytajmy dziś, jakie przesłanie jest zawarte dla nas w tym wyznaniu Jezusa: „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela”? I jakie przesłanie zawarte jest również w tym geście [braku gestu], że Jezus nie odprawił tej poganki, choć uczniowie Go o to prosili. A może przesłanie jest takie, że trzeba nam przyjąć tę drogę, którą wybrał dla nas Ojciec Niebieski. Może chodzi o to, żebyśmy zaangażowali się całym sercem, całą duszą, całym umysłem i ze wszystkich sił w naszym małym świecie. Wtedy doświadczymy miłosierdzia, w którym Bóg jest bardzo hojny. Zostaniemy nasyceni i zostaną „okruszyny”, którymi będziemy mogli się dzielić z innymi. Zgodnie z wolą Bożą angażując się w miejscu może niewielkim i nieznanym, które Bóg nam powierzył, doświadczymy miłosierdzia Bożego, które rozlewa się w nas i również przez nas na cały świat.

Ale do tego potrzeba wiary! Do takiej postawy i takiego podejścia potrzeba wiary, która działa przez miłość! Czytając o spotkaniu Jezusa z kobietą kananejską tym razem zwróciłem uwagę na to, że jest to fragment zaczerpnięty z Ewangelii wg św. Mateusza. W tej Ewangelii, kiedy Jezus diagnozuje wiarę swoich uczniów, na przykład w czasie burzy na jeziorze, mówi o nich, że są ludźmi „małej wiary”. Tymczasem o tej kobiecie, Kananejce, która doświadcza przerażającej burzy życiowej, bo jej córka jest ciężko dręczona przez złego ducha, a ona, matka, jest wobec tego bezradna, Jezus mówi: „O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz”. Jej wielka wiara wyraża się i działa przez miłość! Miłość popycha ją, by szukać Jezusa, by chodzić za Nim, by głośno za Nim wołać, by nie ustawać w wołaniu, by Jezusowi niejako się naprzykrzać. Jej miłość przezwycięża coś, co my może skłonni bylibyśmy interpretować jako obojętność Jezusa („nie odezwał się do niej ani słowem”). Miłość trzyma ją przy Jezusie, nawet wtedy, gdy my urażeni porównaniem do psów, może dawno byśmy już odeszli. Wielka wiara działająca przez miłość trzyma ją przy Jezusie, bo ona jest matką i chce życia, chce pełni życia, dla swojej córki! I o życie dla córki modli się tak, jakby modliła się o życie dla siebie: „Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida!”. Wielka wiara, która działa przez miłość, skłaniała również proboszcza z Ars do nocnych czuwań i postów, które dla nas wydają się nie do zniesienia.

Kościół zaprasza nas dziś, byśmy się wpatrzyli w tę kobietę, której wiarę Jezus docenia mówiąc: „wielka jest twoja wiara”. Docenia ją, jak docenił też wiarę setnika: „U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary” (Mt 8, 10). Dwoje ludzi z obrzeży, Kananejska i setnik, dwoje pogan, a Jezus ich wiarę daje za wzór. My, którzy jesteśmy jak uczniowie Jezusa, „małej wiary”, w spotkaniu z nimi możemy odczuć zazdrość (jest taka możliwość) albo tęsknotę za taką „wielką wiarą”. Ale może trzeba, byśmy dziś podziękowali Bogu za sytuacje, może dramatyczne, większe i mniejsze, w których daliśmy się prowadzić wierze działającej przez miłość.

Dotąd nie wspominałem o ojcu Jordanie. To nic, powiemy sobie więcej o nim po Mszy świętej. Najważniejsze, by prowadziło nas słowo Boże. Ks. Jordan nie został mianowany nawet wikariuszem. Nie głosił homilii dla tłumów, dla mas. Chciał zbawienia wszystkich ludzi. Gorąco pragnął zbawienia wszystkich, ale jego „parafią” była mała rodzina salwatoriańska, którą założył. Mając 46 lat, w szesnastym roku kapłaństwa, w trzynastym roku istnienia wspólnoty salwatoriańskie, wyznał synom duchowym: „moim zadaniem jest troska o to, abyście stawali się święci, gdyż bardzo was kocham i jestem gotów umrzeć za was wszystkich” (20 IV 1894). Oto wiara, która działa przez miłość! Wiara i miłość uzdalniająca do zapomnienia o sobie i do troski o dzieci! Prośmy o to, byśmy się z całego serca i wszystkich sił zaangażowali tam, gdzie Bóg nas postawił!

Piotr Szyrszeń SDS

 

Zapraszamy do skorzystania z biografii sługi Bożego Franciszka Marii od Krzyża Jordana autorstwa ks. Alessandro Pronzato „Nie możesz spocząć” (książka, e-book).

  

 

Zapraszamy do skorzystania z nagrań sesji „Panie, naucz nas modlić się”, która odbyła się w ramach Szkoły Duchowości Ojca Jordana (20-22 IV 2018).

 

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl