O CFD AKTUALNOSCI PROGRAM KONTAKT DOM W TRZEBINI Do medytacji   









  O. Franciszek Jordan za św. Franciszkiem Ksawerym: „Naj ...


O. Franciszek Jordan za św. Franciszkiem Ksawerym:
„Najokropniejsze niebezpieczeństwo polega na tym...”

Kraków-Zakrzówek, 9 kwietnia 2018

 

#ZJordanemKuBeatyfikacji

Konferencja wygłoszona przez ks. Piotra Szyrszenia SDS w kościele pw. Boskiego Zbawiciela w Krakowie, 9 kwietnia 2018 r., w ramach Roku Ojca Jordana, przygotowującego do setnej rocznicy śmierci czcigodnego sługi Bożego Franciszka Marii od Krzyża (Jan Chrzciciela) Jordana, która przypada 8 września 2018 r.

  

O. Franciszek Maria od Krzyża Jordan kilka razy przywołuje myśli św. Franciszka Ksawerego w swoim dzienniku duchowym. Kilka razy dawał go także współbraciom za wzór postępowania w konferencjach ascetycznych.

 

1. Nieco informacji o św. Franciszku Ksawerym.

Urodził się na zamku Javier w Nawarze, w 1506 r. Kiedy miał 9 lat (1515) zmarł jego ojciec. Mając 19 lat udał się do Paryża, by studiować filozofię i teologię, bo myślał o karierze kościelnej. Ale tam spotkał i zaprzyjaźnił się ze Piotrem Fabrem (mieszkał z nim) i Ignacym Loyolą (obaj kanonizowani). W czasie jego studiów również zmarła jego matka oraz siostra. To były okoliczności zewnętrzne, w których jego życie nabierało innej orientacji, albo – inaczej mówiąc – zaczęło nabierać właściwej orientacji.

Przełomowym doświadczeniem w życiu Franciszka Ksawerego były ćwiczenia duchowne (trzydziestodniowe) odprawione pod kierunkiem samego Ignacego Loyoli. Był to czas duchowej walki. Jak pisze Marek Wójtowicz SJ, żeby wytrwać do końca na trwających godzinę pięciu medytacjach dziennie, Franciszek przywiązywał się do krzesła. Wkrótce po zakończeniu rekolekcji 15 sierpnia 1534 r. – razem Ignacym Loyolą i pięciu innymi towarzyszami – w paryskiej kaplicy Montmartre złożył śluby czystości i ubóstwa, życia oddanego apostolstwu oraz odbycia pielgrzymki do Ziemi Świętej, a gdyby to ostatnie okazało się niemożliwe – oddania się do dyspozycji papieża.

W trakcie podróży do Rzymu, w Wenecji, dowiedział o przyznaniu mu godności kościelnych, o które wcześniej tak mocno zabiegał, a które wówczas odrzucił. W 1537 r. przyjął święcenia kapłańskie, udał się z towarzyszami do Rzymu, gdzie spotkali się papieżem Pawłem II i zrezygnowali definitywnie z zamiaru pielgrzymowania do Ziemi Św. W 1539 r. w Rzymie doszło do założenia wspólnoty, którą dziś znamy jako zakon jezuitów.

Doświadczywszy przebaczającej miłości od Jezusa, pragnął dzielić się nią z wszystkimi ludźmi. Odkrył, że Bóg pragnie, by wszyscy zostali zbawieni, dlatego jezuita chciał dzielić się z nimi największym skarbem swego serca - Jezusem. Chciał być „loco por Cristo” (hiszp.), szalonym dla Chrystusa! W marcu 1540 r. Franciszek Ksawery na prośbę Ignacego, udał się do Portugalii, a stamtąd w kwietniu 1541 r. wyruszył na misje do Indii.

Ewangelizował na terenach dzisiejszych Indii, Indonezji, Japonii, a zmarł próbując dostać się do Chin. Umierał wyczerpany gorączką i opuszczony na wyspie Sancjan. U wrót chińskiego imperium oddał ducha Bogu. Dla Niego, dla Boga, poświęcił wszystkie talenty i zdolności walcząc do końca pod Sztandarem Krzyża. Resztką sił modlił się pewnie słowami modlitwy „Anima Christi”: „w godzinie śmierci mojej wezwij mnie i każ mi przyjść do siebie, abym ze świętymi Twymi chwalił Cię…”. Miało to miejsce 3 grudnia 1552 r. Jego doczesne szczątki w 1554 r. przetransportowano do Goa w Indiach, gdzie jego kult szybko się rozprzestrzenił. Został ogłoszony błogosławionym w 1619 r., a trzy lata później został kanonizowany. Tego samego dnia razem z nim przez Grzegorza XV świętymi zostali ogłoszeni: Teresa z Avila, Ignacy Loyola, Filip Nereusz i Izydor Oracz. W 1927 r. papież Pius XI ogłosił go - wraz ze św. Teresą od Dzieciątka Jezus - głównym patronem misji katolickich.

 

2. Św. Franciszek Ksawery w osobistym życiu duchowym Jordana.

Pierwsza notatka - z 3 grudnia 1877 r. Na pierwszy rzut oka wygląda ona tak, że tylko pierwsze zdanie jest przypisane Franciszkowi Ksaweremu, ale – kilka zanotowanych zdań ma duże podobieństwo do zdań, które pojawiają się w książce do rozmyślania X. Chaignona: „Rozmyślania do kapłanów”, którą później znów będziemy cytować.

 

2-a) „Nic by mi to nie dało, gdybym nawrócił cały świat, a przy tym jednak stracił moją duszę” (DD I 26) – to słowa zanotowane po francusku i przypisane św. Franciszkowi Ksaweremu. Ale wiemy, że są to słowa Ewangelii, które on uczynił swoimi. Skorzystajmy z tekstu wg św. Mateusza: „Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?” (Mt 16, 24-26). Wiemy, że te słowa dokonały przełomu w życiu Franciszka Ksawerego. Ojciec Chaignon w „Rozmyślaniach dla kapłanów”, z których Jordan najwyraźniej korzystał – i w seminarium, i pod koniec życia – napisał: „Od chwili nawrócenia swego, kiedy po trzydziestu i kilku latach życia, choć nie zgoła grzesznego, ale przynajmniej straconego na próżno, oczy mu się otworzyły. I one słowa Ewangelii: Co pomoże człowiekowi itd. Na kształt jasnej pochodni oświeciły duszę jego, od tej chwili św. Franciszek wszystek oddał się Bogu. Rekolekcje odprawione pod przewodnictwem św. Ignacego rozbiły do reszty złudzenia w jakich przedtem żył, i taką w nim sprawiły odmianę, że od tamtego czasu żadna stworzona rzecz nie zdołała ani na chwilę zatrzymać oczu jego (…)”.

To przykład sytuacji, gdy słowo Ewangelii, - jedno słowo, jedno zdanie -, dokonuje przełomu w życiu człowieka. Przypomnijmy znane podobne historie z życia świętych: św. Antoniego czy św. Augustyna. Św. Antoni pewnego razu, wszedłszy do kościoła, usłyszał Ewangelię o bogatym młodzieńcu: „Jeśli chcesz być doskonałym, idź, a sprzedaj wszystko co masz i daj ubogim, a będziesz miał skarb w Niebie”. Słowami tymi tak się przejął, jakby je Pan Jezus do niego samego przemówił. Św. Augustyn pewnego razu w ogrodzie, przeżywając wewnętrzną walkę, miał usłyszeć głos, jakby dziecka, powtarzający: „Tolle et lege! Weź to i czytaj!”. Otworzył Pismo Święte i zaczął czytać „żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości. Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom” (Rz 13, 13-14). To przeżycie, a raczej to Słowo, zmieniło całkowicie jego życie. Zapytajmy siebie, jakie słowo Ewangelii nie daje nam spokoju? Jakie słowo Pisma Świętego wyrywa nas ze świętego spokoju? Papież Franciszek w ogłoszonej dziś adhortacji „Gaudete et exsultate” o powołaniu do świętości w świecie współczesnym (podpisanej 19 marca 2018), zwraca uwagę, że przez każdego świętego Bóg pragnie wypowiedzieć jakieś słowo. „Jest to mocne wezwanie dla nas wszystkich. (…). Zawsze pytaj Ducha Świętego, czego Jezus oczekuje od ciebie w każdej chwili twojego życia i w każdej decyzji, którą musisz podjąć, aby rozeznać miejsce, jakie zajmuje dana kwestia w twojej własnej misji. (…)” – zachęca papież. „Niech Bóg da, abyś umiał rozpoznać, jakie jest to słowo, to orędzie Jezusa, które Bóg chce powiedzieć światu poprzez twoje życie. Daj się przemienić, daj się odnowić Duchowi, aby to było możliwe, i aby w ten sposób twoja cenna misja nie została utracona. (…)” (nr 23-24).

 

2-b) „O ty, uznanie przez ludzi! Jak wiele szkód wyrządziłoś i wyrządzisz jeszcze? Przez ciebie kaznodzieja otwiera sam sobie piekło, podczas gdy innym otwiera niebo (św. Franciszek Ksawery). Jeszcze więcej, o Panie, jeszcze więcej! Więcej, Panie, więcej! „Im bardziej brakuje mi ludzkiej pomocy, tym bardziej buduję na pomocy Bożej”. Dość, Panie, dość! Dość, Panie! O Trójco Przenajświętsza! O Jezu, moja Miłości! 3 grudnia” (DD I 26).

 

2-c) „Pokora i roztropność są matkami wielkich czynów (św. Franciszek Ksawery)” (DD I/81).

 

2-d) „Rozważaj gorliwość św. Pawła, św. Franciszka Ksawerego, innych świętych i upokorz się!” (DD I/156).

 

2-e) Drugi mocny akcent z dziennika Jordana związany z postacią Franciszka Ksawerego. Często, a nawet bardzo często, my, salwatorianie, przywołujemy słowa, które rozpoczynają drugi zeszyt dziennika duchowego. Słowa zapisane przez Jordana w dzienniku 20 grudnia 1894 r. po niemiecku: „Dopóki jest na świecie jeszcze jeden człowiek, który nie zna Boga i nie kocha Go ponad wszystko, nie możesz ani chwili spocząć. Dopóki Bóg nie będzie wysławiany wszędzie, nie możesz ani chwili spocząć. Dopóki Królowa Nieba i Ziemi nie będzie wysławiana wszędzie, nie możesz ani chwili spocząć” (DD II/1). I nieco dalej: „Biada mi, gdybym Ciebie, o Panie, nie uczynił znanym wśród ludzi!” (DD II/1). Ale kto z nas pamięta albo kto z nas wie, że dużo wcześniej, na pewno przed 11 marca 1883 r., Jordan zapisał po francusku zdanie, do którego dołączył skrót wskazujący, że jego autorem jest św. Franciszek Ksawery. To zdanie brzmi: „Dopóki znany mi jest jakiś zakątek na ziemi, gdzie Bóg nie jest miłowany, nie mogę pozwolić sobie na chwilę spokoju (św. Franciszek Ksawery)” (fr. „Tant que saurai un coin de monde où Dieu n-est pas aimé, je ne pourrai goûter un instant de repos S. Fr. Xav.” - DD I/166). Owszem, myśl Jordana brzmi nieco bardzie personalistycznie: „Dopóki jest na świecie jeszcze jeden człowiek, który nie zna Boga…”. U Ksawerego mowa o „zakątku”, ale nie bądźmy zbyt drobiazgowi. Może jako salwatorianie potrzebujemy poznać bliżej jednego z pierwszych towarzyszy św. Ignacego Loyoli i dać się pociągnąć pasji ożywiającej tego jezuitę, tego misjonarza.

2-f) W 1885 r., a więc w czasie bardzo trudnym dla Jordana, pojawia się w dzienniku kolejne odwołanie do Ksawerego. Trzeba wspomnieć, że pierwsza próba założenia przez o. Jordana zgromadzenia żeńskiego zakończyła się „fiaskiem”. We wrześniu i październiku 1885 r. ostatecznie zostało ono mu odebrane, a on zrzekł się kierowania zgromadzeniem, które do dziś w Kościele istnieje; to Siostry Franciszkanki od Matki Bożej Bolesnej (addoloratki). I w tym czasie ks. Jordan zanotował: „Na drogę krzyża Bóg wprowadza tych, których bierze do służby, aby ratować dusze, Apostołów i apostolskich mężczyzn, jak św. Franciszka Ksawerego, św. Ignacego, św. Wincentego Ferreriusza, św. Dominika itd. (Ojciec Louis Lallement)” (w dzienniku Jordan tę notatkę sporządził w języku niemieckim: „Auf den Weg des Kreuzes führt Gott jene, die er dazu verwendet, Seelen zu retten, die Apostel und apostol. Männer, einen hl. Fr. Xaver. einen hl. Ignatius, einen hl. Vinzenz Ferrer, einen hl. Dominikus u.s.w. Lallement” - DD I/183). Zanotował nazwisko autora tej myśli. To francuski jezuita Louis Lallemant SJ (1578-1635). W jego książce „La vie et la doctrine spirituelle” (Lyon 1735) jest krótki artykuł zatytułowany: „De l-amour des croix” (s. 81-83; „O miłości krzyża”), a w nim zdanie: „C-est par la voie des croix que Dieu mene ceux qu-il emploie à sauver les âmes, les apôtres, et hommes apostoliques, un saint Xavier, un saint Ignace, un saint Vincent Ferrier, un saint Dominique”.

 

2-g) Znaczącą i może jakoś nam bliższą jest myśl zanotowana przez Jordana między marcem a czerwcem 1894 r. Notatka zrobiona po niemiecku, znów opatrzona jest skrótem wskazującym na św. Franciszka Ksawerego: „Biada! Jak wielka liczba dusz zatraca zbawienie z waszej winy i idzie na zawsze do piekła” (DD I/209) . To zdanie może przywołać w naszej pamięci, pamięci osób modlących się Liturgią Godzin, list, którego fragment Kościół poleca w brewiarzu jako lekturę we wspomnienie św. Franciszka Ksawerego. To list adresowany do św. Ignacego Loyoli albo do współbraci jezuitów. Ksawery pisze [przytoczę dłuższy fragment]: „Większe mnóstwo ludzi w tych stronach nie zostaje chrześcijanami tylko dlatego, że nie ma nikogo przysposobionego do świętego obowiązku nauczania ich. Często miałem ochotę znaleźć się na uniwersytetach Europy, a szczególnie w Paryżu i głośno jak szaleniec wołać do tych, którzy mają więcej wiedzy niż dobrej woli ku jej pożytecznemu zastosowaniu, aby wiedzieli, ile tu dusz traci niebo i idzie do piekła przez ich niedbalstwo. Gdyby wraz z nauką literatury zechciał studiować rachunek, jakiego zażąda Bóg za dane im talenty, to nie jeden odczułby potrzebę odprawienia Ćwiczeń duchowych, które by ich doprowadziły do zrozumienia woli Bożej i poddania się jej wbrew własnym skłonnościom. Wtedy wołali by do Boga: O Panie! Oto jestem! Co chcesz, abym uczynił? Poślij mnie dokąd chcesz, nawet do Indii” [zob.].

Znów pojawia się tu wzmianka o ćwiczeniach duchowych i ich znaczeniu. Te ćwiczenia św. Ignacego Loyoli, zwane również „ignacjańskimi”, można odprawić również w naszym domu – CFD w Krakowie. Przymiotnik „ignacjańskie” odsyła do życia i posługi św. Ignacego z Loyoli (ur. 1491 - zm. 1556), który na bazie osobistych przeżyć i zmagań duchowych, uzupełnionych doświadczeniem towarzyszenia innym na ścieżkach życia duchowego, spisał książeczkę zatytułowaną „Ćwiczenia duchowne”, które w 1548 r. zostały zatwierdzone przez papieża Pawła III. W 1922 r. św. Ignacy z Loyoli został przez papieża Piusa XI ogłoszony patronem wszystkich ćwiczeń duchownych. „Przedziwna książeczka ćwiczeń”, uczył papież Pius XI w encyklice „Mens nostra” z 1929 r., „mała objętością, lecz pełna niebieskiej mądrości, (…) zajaśniała jako niewyczerpane źródło wybitnej i gruntownej zarazem pobożności i jako bardzo skuteczny bodziec i doświadczony przewodnik, celem osiągnięcia zmiany obyczajów i dojścia do szczytu doskonałości”. Rzeczownik „ćwiczenia” w określeniu „ćwiczenia duchowne” wskazuje na aktywność „ćwiczącego się”, czyli odprawiającego rekolekcje. Dający ćwiczenia, czasem nazywany również „dającym punkta”, podaje teksty biblijne czy myśli do rozważań, które odprawiający ćwiczenia ma osobiście rozważyć, przemodlić, przetrawić, przetrawić. Program dnia obejmuje: dwa wprowadzenia do modlitwy, cztery medytacje (godzinne), konferencję tematyczną zwaną też „konsideracją” (rozważanie), Eucharystię z homilią, codzienny rachunek sumienia.

 

2-h) I wreszcie dochodzimy do ostatniego akcentu na podstawie dziennika duchowego. Pod koniec życia nasz założyciel zanotował sobie dwa razy pewną myśl pochodzącą od św. Franciszka Salezego. Pierwsza notatka jest sporządzona po francusku 3 grudnia 1911 r. (Jordan miał 61 lat, było to 9 lat przed śmiercią; mieszkał w Rzymie): „Najgroźniejsze niebezpieczeństwo jest w tym, gdy wśród największych niebezpieczeństw STRACI SIĘ zaufanie do Boga” („Le plus redoutable danger c est de manquer de confiance en Dieu au milieu des plus grands dangers. St. François Xav. 3.XII.11” - DD III/22). To zdanie w języku francuskim: „Le plus redoutable danger, disait-il, c est de manquer de confiance en Dieu au milieu des plus grands dangers”, można znaleźć w książce do rozmyślania Pierre-a Chaignona: Nouveau cours de méditations sacerdotales ou Le Prêtre sanctifié par la pratique de l oraison, T. IV, Angers-Paris 1873, s. 146 [XXI Meditation - 3 decembre - saint François Xavier].

Druga notatka jest sporządzona po niemiecku 4 grudnia 1917 r. (Jordan miał 69 lat; było to 9 miesięcy przed śmiercią; przebywał już w Szwajcarii): „Najokropniejsze niebezpieczeństwo polega na tym, że wśród największych niebezpieczeństw TRACI SIĘ zaufanie do Boga” („Die schrecklichste Gefahr liegt darin, wenn man mitten in den grössten Gefahren das Vertrauen auf Gott verliert. S. Fr. Xav. 4.XII.17” - DD IV/38). Takie zdanie w języku niemieckim: „Die schrecklichste Gefahr, sagte er, liegt darin, wenn man mitten in den grössten Gefahren das Vertrauen auf Gott verliert”, można znaleźć w książce do rozmyślania Pierre-a Chaignona: Betrachtungen für Priester oder der Priester geheiligt durch die Uebung des Gebetes, T. IV, Brixen 1872, s. 84 [XX Betrachtung Am 3. Dezember - Der hl. Franz Xaver].

Jedna myśl, ale zapisywana ponownie z drobną zmianą. Dramatem jest nie tylko to, że „straci się” (czas przeszły), ale i to, że „traci się” (czas teraźniejszy) zaufanie do Boga pośród największych niebezpieczeństw.

I tu wybrzmiewa bardzo ważny w życiu Jordana temat: bezgraniczna ufność pokładana w Bogu! Ufność nie tylko wtedy, kiedy jezioro życia jest spokojne, a jego tafla gładka jak lustro. Ufność pośród wielkich burz! Jakie to trudne: ufać, gdy wszystko się wali, gdy wszystko się rozpada! Źródłem, skąd przepisuje ten cytat, wydaje się być książkowa pomoc do rozmyślania autorstwa ks. Chaignona. „Rozmyślania dla kapłanów”. Posłuchajcie – korzystając z polskiego przekładu – jednego z „punktów”, który ks. Pierre Chaignon podsuwa do rozważenia: „Pewnego razu [Franciszek Ksawery] z Japoni, kędy wówczas przepowiadał Ewangelię, postanowił przepłynąć na jedną z sąsiednich wysp, zawołaną z dzikości swych mieszkańców. Uczniowie jego i przyjaciele, przekonani, że go tam czeka niechybna śmierć, wszelkimi sposobami usiłują go odwieść od tego zamiaru, i przedstawiają mu jaknajżywiej na jakie naraża się niebezpieczeństwo! Lecz wszelkie ich przedstawienie większy tylko zapał w nim wzniecają. ‘Gdyby na tej wyspie’, odpowiada, ‘wielkie znajdowały się bogactwa, niejeden kupiec, nie zważając na niebezpieczeństwa, któremi mię straszycie, byłby się już odważył do niej dopłynąć. Chcecież więc, dodaje z świętym oburzeniem, by miłość dusz ludzkich tego się ulękła, czego nie ulęknie się miłość do pieniędzy?’. ‘Nad wszelkie niebezpieczeństwa’, mawiał jeszcze, największe jest to, kiedy człowiek w niebezpieczeństwach które mu grożą, nie ufa Bogu’. Porównaj siebie z tym wzorem. Czy masz taką miłość ku bliźniemu, czy masz taką czułość na wszelkie, bądź doczesne bądź wieczne potrzeby bliźniego? Czy możesz powiedzieć o sobie, że kochasz ludzi tak jak ich apostoł kochać powinien?” [cyt. za: X. Chaignon, Rozmyślania dla kapłanów czyli Droga do świętości kapłańskiej przez modlitwę wewnętrzną, T. IV, Warszawa 184, s. 169-170]

 

3. Św. Franciszek Ksawery ukazywany przez Jordana jako wzór.

15 stycznia 1897 r. mówił współbraciom o tym, że zostali powołani do Towarzystwa, które jest jak organizm. I przestrzegał: „Wielkim zakłóceniem i przeszkodą byłaby sytuacja, w której ręka chciałaby być nogą, a noga ręką”. Zachęcał do gorliwej pracy w miejscu, które każdemu jest przeznaczone przez Boga i przydzielone przez przełożonych. Uczulał na to, że żadne zadanie nie jest małe: „czy to jako brat w kuchni, czy na jakimkolwiek innym miejscu, choćby jego zadanie jawiło się jako niewielkie. Przed Bogiem żadne zadanie nie jest małe – niech każdy wypełnia je sumiennie, a tak przyczyni się do rozwoju całego dzieła”. Przywołał myśl Katarzyny ze Sieny, „gdybyśmy poznali piękno tylko jednej duszy…”, o której mówiliśmy ostatnio. Po czym dodał: „Jak straszne są słowa św. Franciszka Ksawerego; ‘Biada wam, gdyż z waszej winy wiele dusz nie osiąga zbawienia i na wieczność idzie do piekła”. Na forum wspólnoty wraca więc coś, co ożywiało też jego osobiste życie.

8 października 1897 r. o. Jordan podjął między innymi temat modlitwy. „modlitwa i rozmyślanie wyrażają się też na zewnątrz. Jeśli spotykamy osobę duchowną, to nie jest trudno od razu zauważyć, czy jest to człowiek modlitwy. A zatem nie zapominajcie o rozmyślaniu. Pragnąłbym, abyście mu poświęcali całą godzinę. W przeciwnym wypadku – jak chcecie stanąć przed światem? Jeśli chcecie z nim walczyć i zwyciężyć, to potrzebujecie wiele modlitwy i rozmyślania! Jeśli nie będziecie ludźmi modlitwy, nie spełnicie swego zadania! Wiecie, że głosiciele Ewangelii, nawet jeśli nie mogli odbywać rozmyślania w określonym czasie, uciekali do lasu, w samotność, aby tam medytować – tak czynił na przykład święty Franciszek Ksawery. Nawet jeśli mieli wiele pracy, to znajdowali czas na modlitwę. Jeśli nie będziecie się wiele modlić, to można z pewnością przewidzieć, że w krótkim czasie upadniecie. Pamiętajcie zatem o modlitwie i o rozmyślaniu, tam szukajcie pomocy!”.

Skąd Jordan zaczerpnął tę wzmiankę o uciekaniu do lasu, by znaleźć przestrzeń modlitwę w samotności? Może przypominała mu ona jego dziecinne czy młodzieńcze wyjścia do lasu. Wśród świadectw w archiwum generalnym można znaleźć i takie, że kilkunastoletni Jordan (w każdym razie po przyjęciu Komunii św., gdy miał 12 lat) m.in. w lesie zbudował sobie z drzewa i chrustu coś w rodzaju pustelni, w której oddawał się modlitwie [por. J. Drozd, Pod znakiem Krzyża, s. 24]. Natomiast X. Chaignon pisał o św. Franciszku Ksawerym: „Co dzień dwie godziny poświęcał na rozmyślanie, i nieraz nie mając nigdzie indziej dość spokojnego miejsca, do dzwonnicy kościelnej się chronił, aby mu nikt nie przerwał modlitwy. Podczas swoich podróży na morzu każdej nocy niezmiennie się modlił od północy aż do świtu. Wszelkie też inne praktyki i ćwiczenia, któremi się żywi pobożność, a których kapłan nigdy zaniechać nie powinien, jako to, rachunek sumienia, nawiedzenie Przenajświętszego Sakramentu, rekolekcje itp. z największą wypełniał wiernością i pilnością. I tym sposobem ciągle utrzymując się, i ciągle pomnażając się w zjednoczeniu z Bogiem, w ciągłej też był gotowości do spełniania miłosiernej woli Bożej przez poświęcenie się dla zbawienia dusz. (…) czy je naśladujesz?”.

Tego więc męża modlitwy i męża apostolatu przedstawiał Jordan współbraciom jako wzór modlitwy, w konferencji 15 lipca 1898 r.: „Niech każdy modli się podczas tych wakacji tak dużo, jak tylko możliwe. Będziecie na to mieli więcej czasu niż podczas roku akademickiego! Wykorzystajcie ten czas na modlitwę! Powinniście się modlić wszędzie: oportet semper orare, trzeba zawsze się modlić, zwłaszcza przez akty strzeliste. Wiecie, jak modlili się wielcy ludzie, na przykład święty Franciszek Ksawery. Z modlitwą łączcie umartwienie i inne formy pokuty (…)”.

Innym razem, 3 lutego 1899 r, mówił: „(…) przypatrzcie się takim herosom, jak Franciszek z Asyżu, Franciszek Ksawery, którzy modlili się do Boskiego Zbawiciela przez całe noce (…)”. I kończąc tę samą konferencję: „módlcie się za Towarzystwo, za grzeszników, za współbraci, pamiętając o przykładach świętych, o Boskim Zbawicielu na Górze Oliwnej, który pernoctans in oratione, o świętym Franciszku z Asyżu, o świętym Franciszku Ksawerym. Pamiętajcie: jeśli chcecie być wielkimi ludźmi, musicie być ludźmi modlitwy. Dlatego nieustannie się módlcie!”.

Kiedy mówił o gorliwości znów przywoływał tego świętego: „Weźcie sobie za przykład i pamiętajcie o tym, czego sam Zbawiciel dokonał dla zbawienia dusz! Pamiętajcie o tym, czego dokonali apostołowie, zwłaszcza święty Paweł. Pomyślcie, jak wielka gorliwość ożywiała świętego Franciszka Ksawerego i tylu innych! Musi was zatem ożywiać gorliwość o dusze. Nie zapomnijcie słów świętej Katarzyny ze Sieny…” (29 kwietnia 1898 r.).

 

4. I na koniec…

I na koniec odwołajmy się do okoliczności tego spotkania. Bóg jest przedziwny w swojej Opatrzności. Pierwotnie planowaliśmy, aby to spotkanie odbyło się dokładnie 8 kwietnia. Ale ze względu na Niedzielę Miłosierdzia przesunęliśmy je. Kontekst Święta Miłosierdzia może też być impulsem, może być zachętą do podkreślenia ufności pośród niebezpieczeństw. A dziś dosadny obraz przyniosła nam liturgia. Pierwsze czytanie z uroczystości Zwiastowania Pańskiego (Iz 7, 10-14) mówi o królu Achazie, stojącym na czele małego królestwa Judy. Na wschodzie pojawia się zagrożenie w postaci królestwa Asyrii. I król Izraela, państwa północnego, wchodzi w sojusz w królem Aramu przeciw Asyrii. Król Achaz ze swoim małym królestwem, królestwem Judy, jest słaby i osamotniony. I jest kuszony, by opierać się raczej na sile ludzkiej, by ufać raczej sile potężnej Asyrii, a nie Bogu. Pośród wielkiego niebezpieczeństwa, jakie im grozi, nie ufa Bogu! I choć Bóg zachęca go, by prosił o znak, on się wykręca. Być może obawia się, że wyraźny znak niejako postawiłby go pod ścianą; że znak od Boga, zobligowałby go do pozostawienia swoich ludzkich kalkulacji i zabezpieczeń. Bóg mimo wszystko postanawia dać Achazowi znak. Znakiem będzie dziecko, chłopiec o imieniu „Emmanuel”, czyli „Bóg z nami”. Jaki to znak? Znak, który daje wszechmogący Bóg, jest pokorny! Wszechmogący Bóg w swoim działaniu jest pokorny! Znak nie jest spektakularny, ani triumfalistyczny. Niedawno jeszcze rozważaliśmy wjazd Jezusa do Jerozolimy: na osiołku. Oto charakterystyka znaków od Boga, któremu mamy ufać. Bóg w swoim działaniu zawsze jest pokorny!

Jest pewien paradoks, którego nie słyszeliśmy. Bo Izajasz zapowiada, że to dziecko będzie spożywać mleko i miód aż nauczy się odrzucać zło, a wybierać dobro. Mleko i miód tym razem nie oznaczają dobrobytu, ale najprostszy pokarm; pokarm ubogich, pokarm ludzi żyjących w kraju wyniszczonym wojną i wyludnionym. Zapowiedziany Mesjasz będzie żył prosto, bardzo ubogo, w nader skromnych warunkach. I będzie dorastał jako człowiek to tego momentu, do którego teraz jeszcze nie dorósł Achaz, do rozeznawania, do rozróżniania dobra i zła. Trzeba oprzeć się na Bogu i zaufać Jego sposobowi przychodzenia, Jego sposobowi działania. Zakończę cytatem, który może być zapowiedzią jakiegoś kolejnego naszego spotkań, a który to cytat o. Jordan zaczerpnął od św. Wincentego a Paolo: „Owe przedsięwzięcia, które zaczynają się w prosty i zwykły sposób, będą faworyzowane przez Boga bardziej niż te, w których używa się nadzwyczajnych i błyskotliwych środków (św. Wincenty a Paulo)” (DD I/175).

 

ZGŁOSZENIEPOLITYKA PRYWATNOSCI
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl