O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Rekolekcje Lectio Divina 5-13 września 2018 - info i homilie ...


Rekolekcje Lectio Divina
5-13 września 2018

 

W dniach 5-13 września 2018 r. przeżywaliśmy rekolekcje lectio divina. W rekolekcjach wzięło udział 80 osób, którym towarzyszyło 8 kierowników duchowych. W posługę towarzyszenia byli zaangażowani: czterej duszpasterze CFD, trzech innych kapłanów (z archidiecezji krakowskiej, z archidiecezji przemyskiej i z zakonu Braci Mniejszych Kapucynów) oraz osoba świecka.

Uczestnicy - w zależności od etapu, w którym uczestniczyli – modlili się słowem Bożym z Ewangelii wg św. Marka, św. Mateusza, św. Łukasza i św. Jana.

Dziękujemy za modlitwę w intencji
uczestników i prowadzących oraz kierowników duchowych !

 

homilie – część druga
8-10 września 2018 >>>
.

homilie – część trzecia
11-13 września 2018 >>>
.

---------------------------------------------------------------------

 NAGRANIA I TEKSTY HOMILII
wygłoszonych w czasie rekolekcji
- CZĘŚĆ PIERWSZA -
5-7 września 2018

---------------------------------------------------------------------

 

………
homilia – święto bł. Marii od Apostołów (u salwatorianek i salwatorianów), 5 września 2018
Oz 2, 16b.17b.21-22; Ps 45, 11-12.14-17; Mt 25, 1-13

NAGRANIE HOMILII Z 5 WRZEŚNIA 2018
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Ryszard Stankiewicz SDS

---------------------------------------------------------------------

 

………
homilia – czwartek 22. tygodnia okresu zwykłego (rok II), 6 września 2018
1 Kor 3, 18-23; Ps 24, 1b-4b.5-6; Łk 5, 1-11

NAGRANIE HOMILII Z 6 WRZEŚNIA 2018
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Joachim Stencel SDS

---------------------------------------------------------------------

 

Najpierw Oblubieniec musi postawić na nogi oblubienicę!
homilia – piątek 22. tygodnia okresu zwykłego (rok II), 7 września 2018
1 Kor 4, 1-5; Ps 37, 3-6.27-28b.39-40; Łk 5, 33-39

NAGRANIE HOMILII Z 7 WRZEŚNIA 2018
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Przypomnijmy kontekst spotkania, o którym dziś słyszeliśmy w Ewangelii. Przypomnijmy go, ponieważ Kościół proponując nam lectio continua Ewangelii wg św. Łukasza pominął, z jakichś względów, kilka wydarzeń. Po cudownym połowie, o którym słyszeliśmy wczoraj, w trzeciej Ewangelii widzimy Jezusa, który uzdrawia trędowatego, potem odpuszcza grzechy i podnosi z noszy paralityka. A potem powołuje Lewiego, „siedzącego na cle”, niejako przyklejonego do cła; Lewiego, dla którego komora celna była jak grób i trudno byłoby powiedzieć, że Lewi żył, bo on wegetował, umierał. I słowo Jezusa, zmartwychwstałego Pana, - słowo: „Pójdź za Mną!” -, podniosło Lewiego z martwych. Wreszcie, bezpośrednim kontekstem jest przyjęcie w domu Lewiego, w którym uczestniczyło wielu celników i innych ludzi. Już wówczas faryzeusze pytali: pytali o to, dlaczego Jezus razem ze swoimi uczniami je i pije z grzesznikami.

Teraz kontynuują zadawanie pytań. Wcześniej pytali: „dlaczego jecie i pijecie?”, a teraz pytają: „dlaczego nie jecie?”, „dlaczego Twoi uczniowie nie poszczą?”. W jednym i drugim przypadku, odpowiadając na jedno i drugie pytanie, Jezus mówi o obecności: w pierwszym przypadku – o obecności Lekarza, którego potrzebują chorzy; w drugim przypadku – o obecności Oblubieńca, którą to obecnością potrzebują się cieszyć, nie tylko oblubienica, ale również goście uroczystości weselnej. Trudno tu nie przypomnieć Jana Chrzciciela, który swoją misję scharakteryzował w następujący sposób: Jezus jest Oblubieńcem, ludzie tłumnie przychodzący nad Jordan są oblubienicą, którą on, Jan Chrzciciel, przyjaciel Oblubieńca, ma doprowadzić do Oblubieńca. Spotkanie Oblubieńca, Zbawiciela w osobie Jezusa, z ludźmi, którzy uznają swój grzech tam, nad Jordanem, - Jan mówi to wyraźnie -, jest koniecznością, ponieważ Jezus może uczynić to, czego Jan nie może zrobić; ponieważ tylko Oblubieniec, który jest samym Życiem, może przywrócić życie oblubienicy, która to życie utraciła.

A wszelkiego rodzaju asceza (post), wszelkiego rodzaju ćwiczenia duchowne, dłuższe czy krótsze rekolekcje, dłuższe czy krótsze modlitwy, są jedynie pomocą, by uświadomić sobie, że potrzebuję Osoby, że potrzebuję Oblubieńca. Żadna modlitwa, żadne rekolekcje, żadna asceza, żadna metoda sama w sobie nie przywraca życia. Post sam w sobie nie przywraca życia. Post w skrajnej formie może mi życie odebrać. Post może być pomocą, by uświadomić sobie, że moje siły są słabe, że ja sam w sobie nie mam sił, by powstać. Post sam w sobie może być okolicznością, by uświadomić sobie z mocą, że sam z siebie nie potrafię uruchomić drzemiących we mnie możliwości, bo przypominam drzemiącego olbrzyma, śpiącego rycerza albo śpiącą królewnę, którą obudzić może, - tak! -, tylko pocałunek Oblubieńca. Ukrzyżowany i Zmartwychwstały Jezus, który „umiłował swoich, którzy byli na świecie, do końca”, On, który jest Miłością,… Tylko On może nas podnieść, może nas wybudzić, może nas postawić na nogi i wyprawić w drogę.

Dlatego wydaje się mi ważny – pominięty w liturgicznym lectio continua – kontekst dzisiejszego pytania. Tylko Jezus mógł uzdrowić i przywrócić wspólnocie chorego i osamotnionego trędowatego! Tylko Jezus, Syn Boży, mógł odpuścić grzechy, a potem postawić na nogi paralityka. Tylko Jezus, prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek, mógł postawić na nogi Lewiego, przyklejonego do cła. Tylko Jezus mógł sprawić, że Lewi przylgnął, by nie powiedzieć, że przykleił się, do Jezusa. Słowo Jezusa, to słowo Boże, to: „Pójdź za Mną”, do którego Lewi się na swój sposób przykleił, którego Lewi się uchwycił; to słowo go podniosło, to słowo wydźwignęło go z letargu, to słowo postawiło go na nogi. Różne formy ascezy są ważne, różne formy postu czy wstrzemięźliwości, różne formy modlitwy czy rekolekcji, mają ma swoje znaczenie, ale, - powtórzmy to -, że one same z siebie nie stawiają nas na nogi. One potem mogą być pomocne tym, których Jezus wcześniej postawił na nogi. Dlaczego uczniowie teraz nie poszczą? Później będą pościć, ale dlaczego teraz nie poszczą? Bo najpierw Oblubieniec musi ich postawić na nogi! Bo najpierw Oblubieniec musi postawić na nogi oblubienicę! Czy wyobrażacie sobie coś takiego, że oblubienica leży, jak śpiąca królewna, sił w sobie nie ma, a Oblubieniec, aplikuje jej post? Jaki „piękny” pomysł?! Oblubienicę stawia na nogi relacja z Oblubieńcem. Uczniów Jezusa stawia na nogi relacja z Jezusem – Oblubieńcem!

Było dla mnie bardzo poruszające, kiedy w Środę Popielcową w 2011 r., papież Benedykt XVI powiedział, że „nie pości prawdziwie ten, kto nie karmi się słowem Bożym”. To zmieniło zupełnie moje patrzenie na Środę Popielcową, bo wcześniej myślałem, że w Środę Popielcową najważniejszy jest post. A papież mi powiedział, że jeśli tego dnia nie karmiłem się słowem Bożym, to na nic ta Środa Popielcowa. „Nie pości prawdziwie ten, kto nie karmi się słowem Bożym”. W naszym poście, wyrzeczenie się pokarmu jest drugorzędne; pierwszorzędne jest karmienie się słowem Boga. Post sprawia tylko tyle, że mój żołądek jest pusty. I może być okazją do odkrycia, że jest we mnie inny głód, że jest we mnie głód Boga, którego nie mogę zapchać tym, czym chce karmić mnie świat albo czym ja chciałbym siebie nakarmić. Jeśli nie karmię się słowem Boga, pozostaję pusty! Czy celem życia duchowego jest odkrycie tego, że jestem pusty? Żadną miarą! To jest co najwyżej etapem, bo celem życia duchowego jest sytuacja bycia napełnionym życiem Bożym, bycia „wypełnionym łaską”, jak Maryja, a napełnić nas może tylko relacja, nie metoda. Napełnić nas może tylko Osoba! We wszystkich naszych praktykach czy ćwiczeniach pobożnych, nie metoda jest pierwszorzędna, ale Osoba. Dlatego od jakiegoś czasu lubię powtarzać, że Drabiną do nieba nie jest metoda. Drabiną do nieba nie są cztery stopnie lectio divina (lectio, meditatio, oratio, contemplatio), ale Drabiną jest Jezus Chrystus, Syn Boży, który stał się człowiekiem. Stopnie, z całym szacunkiem dla Gwidona Kartuza, nazywajmy sobie, jak chcemy. Drabiną jest Osoba! Jeśli nie spotkam Osoby, drabina mi na nic, drabina w niczym mi nie pomoże. Dlatego warto zapytać dzisiaj, jakie słowo Jezusa woła dziś do ciebie: „Vade mecum!”, czyli „Chodź ze Mną”? Jakie słowo, czujesz, że chce cię wybudzić z letargu? Jakie słowo chce się podnieść? Życzę sobie i wam, byśmy wszyscy mieli doświadczenie proroka Ezechiela. Ezechiel zaraz na początku swojej księgi pisze: „Rzekł On do mnie: ‘Synu człowieczy, stań na nogi. Będę do ciebie mówił’. I wstąpił we mnie duch, gdy do mnie mówił, i postawił mnie na nogi; potem słuchałem Tego, który do mnie mówił” (Ez 2, 1-2). Urzeka mnie to, że do duch Boży postawił na nogi Ezechiela, a nie sam Ezechiel wstał, by słuchać.

Początkowo, myślałem, że będę mówił o tym, że trzeba się przyoblec w Chrystusa; że nowym ubraniem, którego potrzebujemy, - ubraniem, które nie okrywa tylko na zewnątrz -, jest Jezus Chrystus; że trzeba przyoblec się w Chrystusa, a wtedy wszystko będę mógł w Nim, który mnie umacnia, bo sam z siebie niewiele potrafię. Również w Nim i dzięki Niemu, w Chrystusie i dzięki Chrystusowi, będę podejmował post czy jakąś inną ascezę: z miłości do Boga, do drugiego człowieka i z miłości do siebie samego. Bez relacji z Bogiem istnieje niebezpieczeństwo, że post będzie mnie skupiał tylko na sobie samym. Zanim więc nałożę na siebie taki ciasny gorsecik praktyk pobożnych, potrzebuję całą piersią nawdychać się życia Bożego. Zanim oblubienica włoży na siebie taki piękny gorsecik praktyk pobożnych, dodatkowo mocno go na sobie zaciskając, dobrze by było, żeby najpierw doświadczyła spotkania „Usta-usta” z Miłością, która kocha do końca, żeby nabrała całymi płucami powietrza, a wtedy dobierze sobie odpowiedni gorsecik. Inaczej wszystko będzie postawione na głowie, do góry nogami.

Piotr Szyrszeń SDS

---------------------------------------------------------------------

 

100. rocznica śmierci o. Franciszka Marii od Krzyża Jordana,
założyciela salwatorianów i salwatorianek

8 września 1918 – 8 września 2018
.

  

 

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl