O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   









  Bóg obietnicy. Lectio divina z Abrahamem 29 XI - 1 XII 2019 - ...


Na głębinach Słowa
Bóg obietnicy. Lectio divina z Abrahamem

SZKOŁA MODLITWY SŁOWEM BOŻYM
29 listopada - 1 grudnia 2019

 

W dniach 29 listopada - 1 grudnia 2019 roku trwa sesja „Bóg obietnicy. Lectio divina z Abrahamem”, którą prowadzi Krzysztof Wons SDS - dyrektor CFD w Krakowie, kierownik duchowy i rekolekcjonista, autor wielu publikacji poświęconych lectio divina. Dzielimy się nagraniami/tekstami homilii, które w czasie tego spotkania Szkoły Modlitwy Słowem Bożym wygłosili duszpasterze CFD w Krakowie.

---------------------------------------------------------------------

NAGRANIA / TEKSTY* HOMILII 
wygłoszonych przez duszpasterzy CFD

---------------------------------------------------------------------

Nauczyć rozpoznawać bliskie przyjście Syna Bożego
homilia – piątek 34. tygodnia zwykłego (rok I), 29 listopada 2019
Dn 7, 2-14; [Ps:] Dn 3, 75a. 76a. 77a. 78a. 79a. 80a. 81; Łk 21, 29-33

NAGRANIE HOMILII Z 29 LISTOPADA 2019
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Siostry i bracia, kilka tygodni temu w naszym domu odbywało się spotkanie, na które przyjechała s. Joanna. Podzieliła się z nami swoją pasją: najbardziej interesuje ją księga Apokalipsy św. Jana. Ta księga ją pasjonuje, dużo ją czyta, studiuje. I mówi, że w księdze Pisma Świętego nie ma takiego określenia, jak „koniec świata”. To, co Bóg czyni, nie kończy się. To, co Bóg czyni, zmienia się, jest odnowione. Jego królowanie przechodzi kolejne fazy, ale nie ma końca. „Królestwo Jego będzie wiecznym panowaniem” – słyszymy dzisiaj. Możliwe, że ze słyszenia towarzyszy nam takie słowo, takie zrozumienie, że koniec zbliża się i to nieuchronnie, że coś jest już końcem albo jego zapowiedzią, że wszystko zostanie zamienione w ruinę, w pył. Jak nauczyć się patrzeć na historię jako historię zbawienia? To bardzo trudne pytanie i jest ono przede wszystkim pytaniem do Jezusa. Jest ono pytaniem, które być może dzisiaj przychodzi do nas, - do mnie ono przyszło -, kiedy czytamy słowo i słuchamy wizji proroka Daniela.

Zerknąłem do komentarza do tego fragmentu. Autor komentarza zwraca uwagę, że w tej księdze najczęściej właśnie Daniel jest tym, który wyjaśnia obrazy czy sny. Pamiętamy, jak wyjaśniał Nabuchodonozorowi jego sen o olbrzymie, o kolosie ze złota, srebra, miedzi, żelaza i gliny. Niektóry obrazy i słowa pojawiają się również w tej wizji, ale tym razem nie jest to sen, który Daniel wyjaśnia, ale jest on mu wyjaśniany. Daniel widział taki obraz. Te obrazy, ta wizja dotyczy przyszłości. W tych dniach, w ostatnich tygodniu roku liturgicznego, czytamy teksty, które mówią właśnie o końcu czasów; nie o końcu świata, ale o tym momencie, kiedy przychodzi Jezus, kiedy przychodzi Pan, kiedy nastanie Jego królestwo. Język tych opowiadań jest szczególny. Otrzymał on nazwę języka apokaliptycznego, ale to słowo [słowo „apokaliptyczny”] podkreśla, że to, co odkrywa, jest tajemnicą; że to, o czym człowiek nie ma wiedzy; że to, o czym wie jedynie Bóg, staje się wiadome człowiekowi. Ale język [tych opowiadań] jest szczególny, specyficzny, jest pełen obrazów, jak słyszeliśmy również dzisiaj, pełen miar czasów, kiedy to nastąpi. Te miary są względne: są takie, że nie można ich odnieść do lat, epok, tysiącleci itd. Po co słuchamy tego fragmentu? Po co słyszymy o tych bestiach, o zwierzętach, które nie są wprost zwierzętami, ale właśnie symbolami, które pomagają czytać historię.

Wierzącym Żydom te cztery bestie pomagały odczytać te cztery epoki, które ich bardzo dotykały. Chodzi o czasy króla Nabuchodonozora, chodzi o czas królestwa Medów i Persów. I wreszcie chodzi o ten czas, który był dla Izraelitów szczególnie trudny, bo związany z męczeństwem i śmiercią wielu sprawiedliwych, z związany z prześladowaniem religii: to czasy greckie, kiedy między innymi nad Judeą swoje panowanie rozciągnęli wodzowie Aleksandra Wielkiego, a potem Antioch Epifanes. Właśnie o nim tutaj słyszymy, a tak przynajmniej komentatorzy odczytują tę postać. Nie wiem, czy w czasie czytania tego słowa, którego słuchaliśmy wszyscy, rodziły się w nas jakieś uczucia? We mnie się rodziły takie uczucia oporu i jakiejś niezgody. Mam takie skojarzenia, że te zwierzęta (takie dziwne połączenia): ten lew, który stoi na nogach; niedźwiedź, który jest oparty na trzech łapach; te skrzydła przyprawione tym zwierzętom czy serce ludzkie, które jest dane tym zwierzętom, że one przypominają te dzisiejsze eksperymenty, - nie chodzi o to, że to już wtedy było przewidziane i już wtedy Pan Bóg kiwa palcem, ale -, te krzyżówki, których jesteśmy tu świadkami, które są obrazem jakiegoś nieporządku. I rzeczywiście, co jedna bestia, to większe zniszczenie. Aż… ten obraz przechodzi w obraz pełen harmonii, obraz Bożego panowania, obraz tych, którzy stoją przez Przedwiecznym i jest ich niezliczona liczba. „Tysiąc tysięcy” wykracza poza liczby, którymi wówczas się posługiwano. A właśnie Ten, który zasiada na tronie, dokonuje sądu nad wszystkim. Ten, kto sądzi, ma władzę. Kto panuje nad tymi bestiami, nad tymi królestwami? Może w nich rzeczywiście możemy zobaczyć obraz okrucieństwa, zniszczenia. W nich możemy zobaczyć obraz królestwa tak silnego, że wszystkie inne ono zniszczyło. Ileż to właśnie takich sytuacji rzeczywiście opisuje nam Biblia! To jest chyba taki smutny obraz tego, co może wyjść z serca człowieka, który nie służy Bogu, który nie słucha Jego przykazań, który nie słucha Jego słowa: może wychodzić tylko krzywda i zniszczenie, coś, co zaprzecza temu naturalnemu porządkowi rzeczy. W tym słowie odkryłem odpowiedź Boga, że poza tym wszystkim i ponad tym wszystkim, co widział Daniel i co pokazuje nam historia świata, jest władza Boga, który dokonuje sądu nad wszystkimi tymi stworzeniami, a konsekwencją tego sądu jest śmierć tej bestii, spalenie jej ciała, ustalenie granic panowania pozostałych.

Słowo dotyka dzisiaj bardzo ważnych pytań o to, dlaczego zło jest takie silne. Nie tylko kiedyś, ale także dzisiaj wydaje się być nie do zatrzymania. Jest coraz bardziej zuchwałe, sięgające po rzeczy najświętsze dla nas, ludzi wierzących. „Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem”. On zwycięża. Wprowadzają przed Przedwiecznego Tego, który jest jakby Synem Człowieczym. Jego panowanie trwa wiecznie. Siostry i bracia, żyjemy w takim czasie, który jeden z teologów niemieckich nazwał czasem między „już” i „jeszcze nie”, a więc między tym, co wydarzyło się na Kalwarii, między zwycięstwem Jezusa nad szatanem i grzechem, między odkupieniem każdej winy i nieprawości (co wskazuje na to „już”), a „jeszcze nie”, które wyraża perspektywę oczekiwania na powtórne przyjście Jezusa, czyli na to, że Jego zwycięstwo zostanie ostatecznie ogłoszone; ostatecznie stanie się naszym udziałem. Nie będzie już nas dotykało zło. Nie będziemy już cierpieć z Jego powodu. Jezus chce, aby oczekiwanie na ten czas było oczekiwaniem pełnym nadziei. Najpierw właśnie w tych trzęsieniach ziemi, powodziach, o których słowo mówiło wczoraj, w wojnach i przewrotach, mamy się nauczyć rozpoznawać i czytać bliskie przyjście Syna Bożego. „Nie przeminie to pokolenie aż się wszystko stanie”. Popatrzcie, ile pokoleń czytało te słowa! Ile osób przed nami słyszało o tym, że Jezus przyjdzie „w tym pokoleniu”, a świat trwa dalej. Każde pokolenie jest czasem przyjścia Boga. Eucharystia to mocno pokazuje. Jezus przychodzi, przychodzi i zwycięża. Wprowadza swoje królestwo, panuje, zwycięża. Zwycięża w moim sercu, zwycięża w rodzinach. Często to Jego zwycięstwo jest bardzo widoczne, a innym razem ukryte. „Nie przeminie to pokolenie aż się wszystko stanie” – te słowa nie zostaną zmienione, nie przeminą.

Żeby tak przeżywać czas na pewno potrzebna jest uważność i tej uważności uczy nas słowo. Jestem przekonany, że wielu z was, a może wszyscy, którzy tutaj jesteśmy, chcemy codziennie brać słowo, czytać je, karmić się nim. W Słowie chcemy znajdować pokarm i światło do czytania wydarzeń dnia czy swojej historii. Tam chcemy szukać pomocy, tam chcemy szukać odpowiedzi na naszą wędrówkę, do jakiej Bóg nas zaprasza. Prośmy o to, by nasze serce było wolne od przerażenia, wolne od lęku, wolne od fałszywego przeświadczenia, że nad wszystkim, co dzieje się w świecie, panuje nie Bóg, ale ktoś inny, Jego przeciwnik. Prośmy o serce wolne od tego lęku! Prośmy, abyśmy umieli widzieć działanie Boga w naszym życiu czy w życiu naszych bliskich, - to wielka łaska -, jako działanie Boga obecnego, mocnego, zwyciężającego! Tak dzieje się w Eucharystii. Bóg przychodzi i zwycięża. Przyjmuje nasze walki. Przyjmuje nasze słabości i porażki, żeby tam ogłaszać swoje panowanie, swoje zwycięstwo. Daj nam, Panie, tę łaskę! Amen!

Piotr Stawarz SDS

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – święto św. Andrzeja, apostoła, 30 listopada 2019
Iz 49, 1-6; Ps 19, 2-3. 4-5ab; Rz 10, 9-18; Mt 4, 18-22

NAGRANIE HOMILII Z 30 LISTOPADA 2019
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Ryszard Stankiewicz SDS

---------------------------------------------------------------------

Jezus jest dzisiaj naszą Arką
homilia – I Niedziela Adwentu (rok A), 1 grudnia 2019
Iz 2, 1-5; Ps 122, 1b-2. 4-5. 6-7. 8-9; Rz 13, 11-14; Mt 24, 37-44

Myślę, że wszystkim nam słowo „Adwent” w jego brzmieniu liturgicznym, ale także biblijnym, - najpierw biblijnym -, kojarzy się mocno z czasem, który ma nadejść, a w związku z tym z czasem, do którego teraz mamy się przygotować, bo nie wiemy, którego dnia ani o której godzinie Syn Człowieczy przyjdzie. Ale bardzo łatwo wtedy popełnić pewien teologalny błąd w życiu. Tak naprawdę, Adwent nie mówi nam najpierw o tym, co ma być jutro, a tego jutra nie znamy, Adwent bardzo dużo mówi nam o tym, co dzisiaj. I tak naprawdę, w Adwencie chodzi najpierw o nasze dzisiaj. Adwent jest po to, abyśmy nauczyli się świadomie, z większą wrażliwością serca, z większą odpowiedzialnością za siebie i za innych, przeżywać nasze „dzisiaj”. To, co mnie uderza w dzisiejszych czytaniach, to właśnie zwrócenie uwagi na to, co jest teraz. Adwent możemy przeżyć dobrze, kiedy będziemy w nim świadomie uczyli się przeżywać to, co teraz.

Św. Paweł w liście do Rzymian mówi: „Rozumiejcie chwilę obecną: teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas niż wtedy, gdy uwierzyliśmy” (Rz 13, 11). O co chodzi w tym naszym „teraz”? Przyznacie…, myślę, że wszyscy jednomyślnie uznamy, że żyjemy w czasach coraz większego zamętu. Ten zamęt dotyczy najpierw tego, co fundamentalne dla życia. Wielu ludzi już naprawdę nie wie, co jest dobre, a co złe. Wielu ludzi tak naprawdę już nie wie i się kompletnie pogubiło, co to znaczy „żyć dobrze” albo „żyć źle”. Żyjemy w czasach, w których dobro często nazywane jest złem, a zło dobrem. Ten zamęt, w którym człowiek już nie rozpoznaje i nie rozróżnia tego, co piękne od tego, co brzydkie; ten zamęt, w którym człowiek nie wie, w którym kierunku pójść, by naprawdę żyć w pełni, jak tego doświadczył Abraham; cały ten zamęt związany jest z tym, że człowiek zagubił zdolność przeżywania czasu teraźniejszego.

Jeśli wsłuchamy się dobrze w to, co mówi Jezus w dzisiejszej Ewangelii, to znowu usłyszymy, jak bardzo kładzie nam na serce to przeżywanie dzisiejszego czasu. Jezus przywołuje obraz ze Starego Przymierza. Przywołuje imię Noego, który rozpoznał czas potopu. Jest takie słowo, które aż za serce bierze i ściska z bólu: „nie spostrzegli się aż przyszedł potop”: „jedli i pili, żenili się i za mąż (…) i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop” (Mt 24, 38-39). Fale potopu zalały wszystkich, którzy „nie spostrzegli się”. Być może żyjemy, przynajmniej na naszym kontynencie, w takim czasie, który przypomina potop. Zalewa nas ten marazm, to pomieszanie… Zalewa nas to, co już trudne do rozpoznania, co jest dobrem, a co złem. I najtrudniejsze w tym wszystkim jest to, że wielu nie rozpoznaje, jak niebezpieczny to czas i że chaos może zalać nasze życie.

A Jezus mówi: „czuwajcie” (gr. „grēgoreite”), „bądźcie uważni”, „czytajcie czasy obecne”, „rozumiejcie”, „bądźcie gotowi”. I dwukrotnie jest powiedziane: „bo Syn Człowieczy przychodzi”. W tekście greckim u Mateusza jest czas teraźniejszy. Mamy być uważni, bo On przychodzi. Budzisz się rano i On jest. Jest z tobą, gdy otwierasz oczy i mówi do ciebie: „Moje dziecko, wszystko, co Moje, jest twoje, a ty zawsze bądź ze Mną”. Jest ze mną, kiedy otwierając oczy, otwieram Biblię i słucham Jego słowa. Jest ze mną, kiedy przygotowuję śniadanie dla męża, dla dzieci. Jest ze mną, kiedy zatroskany idę do pracy, bo myślę o tym, jak utrzymać rodzinę. Jest ze mną, kiedy w pracy muszę podejmować ważne decyzje, by zachować uczciwość serca, by nie pozwolić sobie rozmyć w sercu tego, co jest światem moich wartości. Jest ze mną, kiedy wracam z pracy i po drodze mijam kościół i chętnie do niego wchodzę, bo wiem, że On tam czeka. Jest ze mną, kiedy czekam na męża, który utrudzony przychodzi z pracy i na dzieci, które wracają ze szkoły. Jest ze mną w naszej miłości małżeńskiej. Jest z nami w naszej w spólnocie, w naszym przeżywaniu kapłaństwa, życia zakonnego.

Kochani, żyjemy w czasach najpiękniejszej wiadomości. Pośród tego zalewu informacji, które ciągle głoszą to, co złe i to zagubienie, którego przecież jest dużo, najpiękniejsza wiadomość od dnia Zmartwychwstania brzmi: „Ja jestem! Jestem z wami! Kiedyś przyjdę po raz ostatni, ale będziesz gotowy, kiedy zaczniesz zauważać, jak przychodzę dzisiaj”. A kiedy zaczniemy Go zauważać przychodzącego dzisiaj, wtedy będziemy mieli światło w sobie i będziemy potrafili rozpoznawać dobro i zło. I będziemy potrafili rozróżniać to, co prawdziwe od tego, co fałszywe; to, co rzeczywiste od tego, co pozorne.

Bądźcie czujni, bo Syn Człowieczy przychodzi! Drodzy, po to jest Adwent i po to chcemy przeżyć jeszcze raz Boże Narodzenie, - ten piękny dzień, który będzie wieńczył czas Adwentu -, abyśmy nauczyli się przeżywać naszą teraźniejszość jako sanktuarium Jego obecności. Bo kiedy On przestaje być obecny w moim życiu, kiedy przestaję Go już rozpoznawać i słyszeć, kiedy już nie kontempluję Jego spojrzenia i nie dotykam sobą Jego Serca w moim życiu, wtedy mówić, że wierzę, że Bóg jest, - wybaczcie -, na nic się zdaje. Po co mi wierzyć, że Bóg jest, jeśli nie wierzę, że jest teraz ze mną, w moim życiu, że jest obecny, że przychodzi w tej chwili, jak w czasie tej Eucharystii. Życie nabiera sensu, bo On jest. Potrzebuję nauczyć się przeżywania wiary, w której dotykam Boga codziennie. I po to jest ten Adwent. On nam przypomina, że już przyszedł, że jest z nami i dlatego chce się narodzić na nowo w moim życiu, w moim sercu. Duch Święty, mówiąc przez analogię, chce Go na nowo począć we mnie, w moim sercu; chce Go począć przez wiarę, nadzieję i miłość, którą chce rozlać we mnie. A wtedy ten chaos na zewnątrz nas nie zatraci, bo naszą Arką jest Bóg i On nas będzie wynosił ponad potop, który zalewa także dzisiaj ziemię tym, co jest grzechem i bezeceństwem. Ale On także w tej Arce pomoże nam spojrzeć na ten świat jeszcze raz z nadzieją, że także ten świat zagubiony jest przez Niego zbawiony. I że być może jestem potrzebny dzisiaj, jak Noe, dla świata, aby ktoś drugi, kto żyje obok mnie, przez moją wiarę mógł także znaleźć się w tej Arce; mógł także przez moje doświadczenie wiary doświadczyć ocalenia od chaosu, zamętu i potopu tego, co złe. Bo kiedy patrzymy z tej Bożej arki na świat, to znaczy, kiedy patrzymy oczami Jego, który codziennie przychodzi, wtedy patrzeć będziemy na ten świat zawsze z nadzieją; nie będziemy od niego uciekali, nie będziemy się go bali, ale też nie zatopimy się w tym świecie.

Jezus jest naszą Arką. Jezus jest Tym, który nas wyniesie ponad wszelkie wody zamętu. Jeśli ojcze, tato, nosisz w sercu jakiś lęk, …; jeśli dzisiaj, mamo, dzisiaj nosisz jakieś zatroskanie z myślą o swoim dziecku, …; jeśli przeżywasz w kapłaństwie albo życiu zakonnym jakiś kryzys, zawsze pamiętaj o tym, że On przychodzi. Jest większy od wszystkiego, co jest biedą w naszym życiu i przychodzi jako nasz Zbawiciel. Chce na nowo urodzić się w naszym sercu, by odrodziła się w nas wiara, nadzieja i miłość. Tak przeżywajmy nasz czas, czas Adwentu, w którym rozszerzą się źrenice naszych oczu i zaczniemy Go lepiej dostrzegać Przychodzącego. W ojcu, w matce, w żonie czy w mężu, we współbracie i współsiostrze, w wydarzeniach trudnych i pięknych, On przychodzi i zawsze przychodzi jako Zbawiciel świata. „Chodźcie, (…), postępujmy w światłości Pańskiej!” (Iz 2, 5).

Krzysztof Wons SDS

---------------------------------------------------------------------
* tytuły homilii pochodzą od redakcji;

w tekstach spisanych z nagrania,
zachowano styl języka mówionego;
---------------------------------------------------------------------


„Bóg obietnicy. Lectio divina z Abrahamem” (29 XI - 1 XII 2019) - relacja

 


„Bóg obietnicy. Lectio divina z Abrahamem” (29 XI - 1 XII 2019) - zapowiedź

KONTAKT ZGŁOSZENIEPOLITYKA PRYWATNOSCI
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl